piątek, 23 grudnia 2011

2. Cześć, jak miło Cię...

...<Hmm, zaraz, zaraz.> Wcale nie jest mi miło.


Też tak macie? Poznajecie faceta, patrzycie mu w oczy albo spoglądacie na włosy i  nie macie ochoty podać mu ręki? Ja też.


Rudy - wredny.
Blondyn -kochanek.
Brunet - cham.
Ma długie włosy - brudas.
Srebrne oczy - niewierny. 
Małe stopy - ma małego.

Jakoś jeszcze zniosę, że ma te srebrne oczy bo akurat to moja słabość. No ale przynajmniej niech nikt mi nie mówi, że MAŁY penis to nie jest DUŻY problem.

Żyjemy z pewnymi uprzedzeniami.
Karol. Zawsze wygrywał wszystkie konkursy w przedszkolu. Zawsze musiał zjeść najszybciej, najszybciej się ubrać, najszybciej wchodził na rampy, najszybciej zjeżdżał na ślizgawce, nawet chyba najszybciej sikał. Do tej pory, gdy jakiś Karol podaje mi rękę na przywitanie - przed oczyma widzę mojego Karola, który zjada już trzecią porcję obiadu.
Rozalia. Pierwszym argumentem, żeby nie lubić jakiejkolwiek Rozalii jest jej głupie imię. Współczuje każdej, której rodzice już od chwili narodzin obarczyli takim brzemieniem.
Jednak znałam taką Rozalię, przynosiła wszystkie swoje najfajniejsze rzeczy i bawiła się sama ze sobą. Nienawidzę jej za fotel bujany. Taki wiecie, wiklinowy, na którym automatycznie zobaczycie dziadka z fajką. Nie pozwoliła mi na nim usiąść, w ogóle nikomu nic nie pozwalała. Zawsze była tylko ona.
I taki został mi jej obraz, jako rozpieszczonej dziewuchy, która wszystko ma.


Monika kojarzy mi się z wredną.
Tomek z dumnym.
Basia z głupią.
Dominika z kujonką.
A Jan zawsze będzie przystojny.

Ciekawe, kogo wy nie lubicie za to, jak ma na imię.



1 komentarz:

Obserwatorzy